Dzień…. Czasem zastanawiamy się, co jeszcze nas czeka. Myśli takie przychodzą do głowy w momencie kryzysu, bądź stanu zwątpienia w siebie lub w innych. Przychodzi więc taki dzień, w którym wszystko przewraca się „do góry nogami”. Zupełnie inny dzień. Inny niż wszystkie. Wtedy siadasz i myślisz nad sensem nie tylko istnienia świata wokół ciebie samego ale również samo istnienia. Dzień w którym wątpisz we wszystko, czego dokonałeś dotychczas w całym swoim życiu. I zaczynasz się zastanawiać. Szukasz przyczyny „porażki”. Przypominasz sobie (właśnie jak można?) – od czego zacząć? Zaczynasz myślami wracając, do momentu twoich narodzin. Kiedy wyciągają cię z łona matki, z krzykiem na twych ustach i kiedy jesteś zupełnie nieświadom, co się z tobą dzieje próbując się nie udławić powietrzem, którym się zachłystujesz. Twój pierwszy krzyk. A może twoje pierwsze słowa?! Potem się uczysz. Obserwując dorosłych wokół ciebie uważnie. Ich dziwne grymasy . Myślisz - dlaczego oni są tacy dziwni? Próbujesz ich naśladować. Wtedy jeszcze wszystko co widzisz. Krzyk, gniew, śmiech. Twoje pierwsze słowa są udręką. Tak trudno je wymówić. Ale za to później… Później zasypujesz wszystkich gradem chaotycznych sylab i zwrotów, których znaczenia tak naprawdę sam nie rozumiesz a oni dorośli (?!) są tacy z ciebie dumni. Pora dalej. Dźwigasz się już na początku swego życia. Próbujesz wstać i padasz znowu od nowa. I od nowa. Ciągle to samo. Dorosłym być to prawdziwa sztuka. Padać również i również próbując się podźwignąć….tyle że tym razem z upadku – twego własnego upadku. Ale tym razem jest inaczej. Teraz jest świadomość, która często towarzyszy twoim wysiłkom gdy się uczysz. Uczysz życia. I znowu upadasz, podnosisz się, upadasz. Tak jak wtedy będąc małym dzieckiem. Tyle że tym razem jest przy tobie ONA . Piękna i subtelna lub okrutna i bolesna ŚWIADOMOŚĆ!
|